wywiad

29 września w znanym teleturnieju 1 z 10 mogliśmy zobaczyć biskupiczanina Pana Czesława Milkę. Jak się okazało nie było to pierwsze wystąpienie p. Czesława w tym teleturnieju. Serdecznie Panu gratulujemy opanowania i ogromnej wiedzy, życzymy także powodzenia w kolejnych potyczkach teleturniejowych i zapraszamy do przeczytaniu wywiadu.

Ostatnio 29 września 2011 roku oglądaliśmy Pana w Wielkim Finale teleturnieju 1 z 10. Był Pana w finałowej trójce i walczył o pierwsze miejsce. Skąd pomysł na wzięcie udziału w tym teleturnieju?

Od zawsze, jak tylko mogłem, oglądałem ten teleturniej z żona Alicją. Od 17 lat niezmiennie prowadzi go pan redaktor Tadeusz Sznuk, którego osobiście miałem okazję poznać. Oglądając program często wyprzedzałem  odpowiedzi uczestników. Żona mówiła: "Stary zapisz się i pokaż co potrafisz a nie wymądrzaj się przed telewizorem". Jakoś nie brałem tego na poważnie. Pierwszy raz zapisałem się w 2001 roku , ale nie pojechałem na eliminacje. Już nie pamiętam dlaczego. Moja żona w 1995 roku zaczęła chorować, coraz bardziej źle się czuła, zmarła po 8 latach.  W 2004 roku wysłałem zgłoszenie. Wtedy pomyślałem, że mój udział w tym teleturnieju będzie swego rodzaju spełnieniem jej testamentu. Zawsze chciała, żebym wziął w tym teleturnieju udział.

Jak wygląda  droga od momentu zgłoszenia do wystąpienia w TV?

Najpierw czeka sie od pół roku do roku na odpowiedź. Później są eliminacje, na które trzeba pojechać do Warszawy na własny koszt. Każdy z uczestników odpowiada na 15 pytań z czego minimum na 10 trzeba odpowiedzieć poprawnie żeby dostać sie do programu. Dopiero później jest nagranie.

Kiedy po raz pierwszy wziął Pan udział w teleturnieju?

Nagranie odbyło się 26 października 2005 roku w ośrodku TV w Lublinie. Zakwalifikowałem się do finałowej trójki i walczyłem o pierwsze miejsce. Byłem drugi, wygrał pan Tomasz Gruszczyński z województwa łódzkiego. Co ciekawe, z tym panem spotkałem się jeszcze raz w tym samym teleturnieju.

Jak często można brać udział w tym teleturnieju?

Po 5 latach można próbować po raz kolejny. W maju 2010 roku ponownie zgłosiłem się do teleturnieju. Nagranie odbyło się 7 kwietnia 2011 roku. I właśnie w tym odcinku ponownie spotkałem pana Gruszczyńskiego i można powiedzieć ,że zamieniliśmy się miejscami. Tym razem ja byłem pierwszy z wynikiem 133 punkty

Czy te 133 punkty  otworzyły Panu drogę do Wielkiego Finału?

Tak. Na jeden cykl przypada 25 odcinków, 10 osób z najwyższą liczbą zdobytych punktów kwalifikuje się do Wielkiego Finału.

Kiedy odbyło się to nagranie?

Nagranie było 15 września 2011 roku w TV w Lublinie. Byłem ósmy na liście wg ilości punktów. Jestem pierwszym biskupiczaniniem, który wystąpił w Wielkim Finale

Jak widzieliśmy zajął Pan drugie miejsce. Proszę powiedzieć skąd taka ogromna wiedza? Jak można się do tego przygotować?

Nie można się do tego przygotować jak do egzaminu. Zadawane pytania obejmują około 60 różnych dziedzin wiedzy i życia. Człowiek przez całe swoje życie gromadzi wiedzę, poza tym mam też dobrą pamięć co znacznie ułatwia zapamiętywanie różnych rzeczy. Trzeba też mieć szerokie horyzonty. Na niektóre pytania odpowiadałem na zasadzie skojarzeń. Przed Wielkim Finałem zacząłem czytać Stary Testament i dostałem pytania z tego zakresu. Innym razem czytałem o religiach świata i tez padło pytanie , na które odpowiedziałem.

Jaka atmosfera panowała podczas nagrań?

Pan Tadeusz .Sznuk wprowadził bardzo swobodną atmosferę, uczestnicy znają reguły gry, werdykty są ostateczne, nie kwestionuje się odpowiedzi.

By wystąpić w takim teleturnieju jest potrzebna wiedza, ale także trzeba mieć żelazne nerwy. Jak sobie Pan poradził ze stresem?

Myślałem, że będę sie denerwował , ale byłem wyluzowany. To jest zabawa a nie egzamin, który niesie za sobą konsekwencje.

Jaka była reakcja rodziny, znajomych i przyjaciół?

Otrzymywałem liczne telefony od rodziny i znajomych, również z zagranicy.  Ludzie gratulowali mi osobiście, także nieznajomi, mówili, że są dumni, że jestem z Biskupic.

Jakie ma pan wykształcenie?

Jestem inżynierem górnictwa, ukończyłem Państwową Szkołę Górniczo-Hutniczą w Dąbrowie Górniczej potocznie zwaną Sztygarką a następnie Politechnikę Śląską w Gliwicach.

Czy jest Pan rodowitym biskupiczaninem?

Nie, pochodzę ze Strzemieszyc koło Dąbrowy Górniczej. W Biskupicach mieszkam od 1952 roku. Dostałem nakaz pracy na Kopalnię Pstrowski, pracowałem tam aż do emerytury. Przez 14 lat byłem czynnym ratownikiem górniczym.

Od kiedy jest Pan na emeryturze i czym się Pan teraz zajmuje?

Jestem emerytem od 1991 roku, mam szerokie zainteresowanie muzyczne, sporo czytam, pasjonuję się sportem, historia i muzyką. Jeżdżę na koncerty do Filharmonii w Zabrzu i Katowicach. Rewelacyjne są niedzielne poranki symfoniczne.

Jak mieszka się Panu w Biskupicach ? Czy chciałby Pan coś tu zmienić?

Mieszkam tu blisko 60 lat a to znaczy, że jestem tu na dobre zakorzeniony. Mam wielu dobrych znajomych. Chciałbym by mieszkańcy Biskupic bardziej dbali o porządek i czystość w całej dzielnicy.
Na koniec osobista refleksja. – rok 2011 jest dla mnie łaskawy a ta rozmowa odbywa się w przeddzień moich okrągłych urodzin. Tą drogą chciałbym także podziękować wszystkim mieszkańcom Biskupic, którzy kibicowali mi i trzymali za mnie kciuki.

Dziękuję za rozmowę.

 czekoladki

zdjecie grupowe