Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/likadmin/domains/biskupice.zabrze.pl/public_html/plugins/content/wsfbcom/wsfbcom.php on line 30 Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/likadmin/domains/biskupice.zabrze.pl/public_html/plugins/content/wsfbcom/wsfbcom.php on line 94

wywiad Wywiad z organistą Parafii WNMP w Biskupicach panem Joachimem Gburkiem

Wieczór, pijemy kawę i gawędzimy.  Obok nas milczący fortepian, który przysłuchuje się naszej rozmowie. Czy wtrąci swoje trzy grosze? 

Dla wielu biskupiczan, od zawsze, jest pan Panem Organistą. Człowiekiem, który zawsze jest, nigdy nie odmawia jeśli trzeba zagrać. Towarzyszy Pan ludziom w różnego typu uroczystościach. Od kiedy gra Pan w kościele pw. WNMP w Biskupicach? 

Dokładnie pamiętam ten dzień. Był to 24 kwietnia 1958 roku. Wtedy zostałem etatowym organistą. Później miałem 2 lata przerwy, bo byłem w wojsku. Nie przypuszczałem, że tak długo ta moja służba w kościele będzie trwała. Od 2004 roku jestem na emeryturze. 

Jest Pan na emeryturze, ale nadal nie rozstał się Pan z organami. 

To prawda. Nie umiałbym żyć bez grania. Muzyka jest częścią duszy. Moja dusza pragnie muzyki. 

Nie przypuszczał Pan, że tak długo będzie grał w kościele. Jaki miał Pan plany, pomysł na życie? 

Chciałem grać w orkiestrze na skrzypcach. Jednak jak już zacząłem pracować , grać w kościele to zostałem. Nie lubię zmian. 

Ilu proboszczom Pan grał? 

Było ich wielu .Na początku Jezuici : ks. Balcarek, ks. Deja, ks. Miozga, ks. Miziniak , następnie ks. Bargieł. Ks. Bednarek. Ks. Hutka. teraz Ks. Matysek. -

Można powiedzieć, że proboszczowie się zmieniają a organista wciąż ten sam 

No tak. Pan Organista zaśmiał się serdecznie

Czy wśród księży byli miłośnicy muzyki? 

Tak. Wspominam ks. Waldoka, ks. Bombę. Byli inicjatorami scholi. Od 1958 roku w naszej parafii działał chór, wtedy wikarym był Ambrozy Miozga, który miał niesamowite podejście do ludzi i znał się na muzyce. Chór przyjmował młodzież od lat 18 do 118 . Ja grałem a wikary dyrygował. Mieliśmy wtedy chór na 4 głosy, liczył około 45 osób. Liczniejszy był jedynie w św. Annie. W końcu wszystko się rozpadło… Ludzie zaczęli wyjeżdżać rodzinami , a w chórze śpiewały całe rodziny. W końcu nie było komu śpiewać…

Na ilu ślubach, pogrzebach i chrztach Pan grał?

Nie da się tego zliczyć. Jednak niektóre śluby pamiętam. (Szczegóły znane redakcji, jednak uchylimy rąbka tajemnicy. ). Pamiętam ślub państwa Czmoków. W tamtym roku świętowali złote wesele. Wtedy na ślub przyszło dwóch panów. Jeden z nich był organistą , drugi śpiewał. 

Hi, hi czyli został Pan chwilowo pozbawiony pracy . 

W sumie to tak. Inny ślub był tragikomedią. Miał być to cichy ślub , po mszy św. jednak ks. Śliż chciał , żeby było uroczyście i mieliśmy śpiewać. Panna młoda zemdlała przed złożeniem przysięgi. Innym razem ślubu udzielał młody wikary o przezwisku Staruszek. Widząc bardzo wydekoltowaną pannę młodą poprosił kościelnego o przyniesienie białego ręcznika i nałożył jej to na ramiona.

Swoje życie podporządkował Pan kościołowi. Czyli rytm dnia wyznaczają mszę św. Jak to wygląda praktyce?

Zawsze wstaję o 5.30, lekka gimnastyka , o 6.30 wychodzę do kościoła na 7.00 na mszę św. Teraz na emeryturze też wstaję o tej porze , bez budzika.

Najwięcej pracy ma Pan wtedy, kiedy inni maja wolne, czyli niedziele i święta. 

Właśnie tak jest .

Czy organiści skupiają się w jakimś stowarzyszeniu , związku organistów? 

Nie, ale dwa razu do roku mamy dni skupienia dla organistów w katedrze w Gliwicach. Na rekolekcjach spotykamy się w różnych miastach, na Górze św. Anny, w Kamieniu Pomorskim, w Rudach Raciborskich, Głuchołazach. Spotykają się tam organiści z diecezji gliwickiej i opolskiej. W tym roku rekolekcje będą w Głębinowie. 

Nie tylko Pan gra , ale również tu żyje. Od kiedy mieszka Pan Biskupicach?

Jestem tu od zawsze. Urodziłem się w Bytomiu .Chodziłem do SP 22, następnie do Szkoły Muzycznej w Bytomiu (od 6 klasy szkoły podstawowej), liceum kończyłem w Rudzie Śląskiej. 

Jaki kierunek wybrał Pan w szkole muzycznej?

Było tam kilka kierunków: instrumentalny, wokalny i pedagogiczny, na który ja chodziłem. Podstawowym instrumentem był fortepian, skrzypce, organy. Rano chodziłem do podstawówki, po południu do muzycznej. Mam dwie matury- z LO i ze Szkoły Muzycznej. 

Chodził Pan do SP 22, jak wtedy wyglądała?

Było osobne wejście dla chłopców i dla dziewczynek. Toalety znajdowały się na dworze. Pamiętam jak w VII klasie strzaskałem szybę piłką. Chciałem pokazać chłopakom, którzy się ze mnie śmiali ,że też potrafię kopać piłkę… Mamę wezwano do szkoły . 

Był Pan łobuzem czy spokojnym dzieckiem? 

Raczej spokojnym uczniem, szanowałem nauczycieli, lubiłem niektórych kolegów. 

Skąd zamiłowanie do muzyki? 

Z domu rodzinnego. Tata , górnik, samouk grał na gitarze, skrzypcach, flecie prostym. Mama miała piękny głos, śpiewała. Nie było wieczoru, żeby ojciec nie grał. W dniu urodzin robił solenizantowi pobudkę o 5 rano. Grał. 

Ma Pan w domu fortepian. Jak tak duży instrument znalazł się w tym pokoju? 

Jest on z domu rodzinnego na ul. Drzymały. Wtedy rozkręcono mu nogi i pasami przeniesiono do bloku na Kossaka . Stamtąd tutaj, na Rodakowskiego. Wtedy nie byliśmy już tacy młodzi i zamówiliśmy ekipę. Przyszło kilku silnych mężczyzna i uwinęli się z tym szybko. 

Kto dba o dobrą kondycję instrumentu?

Mój szwagier Jan Wyleżoł. 

Czy gra Pan w domu , dla przyjemności?

Tak.

Czym jest dla Pan muzyka?

Muzykowanie jest mową duszy, przekraczającą bariery językowe i kulturowe. Muzyka i śpiew potrafi wzruszyć i obudzić w nas dobro. Pragnę pokazać jeszcze siebie, coś swojego co odebrałby słuchacz. 

Czy ćwiczy Pan nowe utwory? Czy siada i gra z nut?

Muszę najpierw ćwiczyć nowe utwory. Jednak znam przypadek, że człowiek dostał nuty od kompozytora, wcześniej ich nie widział, usiadł , zagrał i wygrał konkurs. To jest geniusz!

Czy jeszcze gdzieś Pan pracował poza kościołem?

Tak. Uczyłem gry na fortepianie w Ognisku Muzycznym w Zabrzu przez 15 lat. Grałem w Zespole Pieśni i Tańca w Mikulczycach. W czasie stanu wojennego zespół ten przestał istnieć. 

Czy wśród Pana uczniów jest ktoś znany, obdarzony talentem? 

Tak. Gra w św. Józefie Tomek Mathews , zdolny, uczyłem go fortepianu. Jakiś czas mieszkał z rodzicami w Biskupicach. Z nim się dobrze pracowało, robił to co do niego należało, ćwiczył, chodził do szkoły muzycznej. Z innymi różnie bywało. Jedni chcieli , innym kazali rodzice. Miałem uczennicę z dużym talentem , ale nie do muzyki …rysowała przepięknie. Wygadana, dużo opowiadała , rysowała pejzaże kredą na tablicy zamiast ćwiczyć granie. Niedawno ją spotkałem. Ukończyła ASP,  wystawia swoje prace w Warszawie. To Zofia Oslislo, córka znanego pedagoga , chemika Andrzeja Oslislo i bratanica rektora  katowickiego ASP M. Oslislo. 

Czy zna Pan ludzi ze świata muzyki? 

Znam prof. J. Gembalskiego, grał kiedyś u nas, jest teraz szefem Akademii Muzycznej. Założył. Muzeum Organów. Znałem ,niedawno zmarłego, Wojciecha Kilara. Wspomnę też moją profesorkę Thenior . Skończyła organy, koncertowała w Oliwie, Kamieniu Pomorskim. Wyjechała do Niemiec i nigdy nie wróciła. Tam nie zrobiła kariery. Kiedyś przyjechał jej mąż i chciał się ze mną spotkać. Było to już po jej śmierci. Opowiadał mi o mojej Profesorce i jej życiu.-Ludzie ze świata muzyki odwiedzają nasz kościół w związku z Międzynarodowym Koncertem Organowym.

Kto był inicjatorem tej imprezy?

Inicjatorem był Waldemar Krawiec. Koncerty odbywają się od momentu zakończenia remontu naszych organów. Dla przypomnienia można wejść na str portalu i zobaczy
Organy spodobały się jednemu z uczestników Węgrowi z Budapesztu . Casba Kirala nagrał płytę „ Improwizacje Bożonarodzeniowe”.

Jest Pan na emeryturze i pewnie jak każdy emeryt nie ma Pan czasu. Trochę trwało zanim udało nam się umówić na spotkanie, na wywiad. Czym się Pan teraz zajmuje? 

Nadal gram w kościele na zmianę z młodym organistą. Bez grania bym nie wytrzymał. Siostrzenica Ula namówiła mnie na spotkania w Rodzinie, to jest Dom Dziennego pobytu Caritas Diecezji Gliwickiej. Poznałem tam wielu ciekawych ludzi ze zdolnościami manualnymi, robią cuda z papieru. Mamy tam muzykoterapię, książki, czasopisma, cotygodniowa mszę św. Byliśmy w Rudach Raciborskich u ks. Rafała Wyleżoła, w agroturystyce. Jestem wśród ludzi. Trzeba się czymś zająć, trzeba żyć dla ludzi i wśród ludzi. 

 Jako organista miał Pan pewnie okazję grać na jakiś niesamowitych organach. Gdzie się udało Panu zagrać? 

Miałem ochotę zagrać na organach w Gdańsku Oliwie. Jeździliśmy tam na wczasy, ale nie było dostępu do nich. Później w klasztorze była moja znajoma, siostra Klara Klein i właśnie dzięki niej dostałem upragnione klucze. W końcu zagrałem. W tym czasie na koloniach były tam moje siostrzenice Ula i Gosia. Weszły do kościoła i usłyszały organy. Stwierdziły, że ten organista gra takie utwory jak wujek. To byłem ja. Grałem też na organach w Leżajsku. Nie wiedziałem, że są takie duże. To brzmienie! Ludzie myśleli ,że szyby popękają. Były 3 organy osobno, na bocznych ołtarzach i na przeciwko głównego ołtarza. Można było organizować koncerty na trzech organistów! Teraz są połączone w jedno. W Bardzie Śląskim są także duże organy, ale mechaniczne. Gra się na nich ciężko. Miałem okazje zagrać w Kalwarii Zebrzydowskiej, Gostyniu. 

Ma Pan w domu sporą kolekcje płyt. Jaka muzyką Pan kolekcjonuje, jakiej muzyki słucha? 

To muzyka choralna, orkiestrowa, oratoryjna, operowa no i organowa.

Widzę na ścianie zdjęcia. Pan z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Kiedy zostało zrobione? 

Udało mi się trochę zwiedzić. Lubię podróżować .To było w 1985 roku. Pielgrzymka do Rzymu. Wszyscy dostali paszporty i wizy a mi nie chcieli dać. Do ostatniej chwili chcieli mnie zmusić szantażem do współpracy. Nie ugiąłem się a paszport i wizę ostatecznie otrzymałem .Była to pierwsza zagraniczna wyprawa do Włoch, 3 tygodnie, autobusem. Zwiedziliśmy Wenecję, Padwę, Bolonię, Watykan, Rzym, San Marino. Męczące, ale niesamowite! W Rzymie mieliśmy świetną przewodniczkę, miała 81 lat. Kobieta energiczna, z pasją, znająca chyba wszystkich w Rzymie. Okazało się ,że mamy prywatną audiencję u Ojca Świętego.! Wszyscy czyścili buty, prasowali ubrania, szykowali się na spotkanie. Niesamowite wrażenie . Każdemu podawał rękę! Niezapomniane przeżycie.

Gdzie Pan jeszcze podróżował?

Brałem udziel w pielgrzymce do Częstochowy w latach 1958. Była to wyprawa pociągiem. Byłem też w Wambierzycach. Zwiedzałem przez 2 tygodnie Polskę autobusem. Wtedy zwiedziłem bardzo dużo. Warunki były spartańskie, spaliśmy w domach pielgrzyma, u franciszkanów w Leżajsku u celach, Byłem tez kilka razy z ks. Czyszczoniem w Niemczech, Austrii, Francji. 

Jakie wrażenia? 

Zwiedzaliśmy Lazurowe Wybrzeże, Monako, Niceę, Paryż. To właśnie Paryż zniweczył to, co wcześnie widziałem. Swoim hałasem, dynamiką. Byliśmy zwiedzać Wersal, ale okazało się, że jest nieczynny. Byłem z ks. Waśkiewiczem w Bawarii, pięknie. Innym razem pamiętam jak ks. Góra zagadał kobiety, które chciały zatrzymać się na zakupy w Niemczech. Tak opowiadał kawały, zagadywał, że zapomniały o zakupach.

Kto jest Pana ulubionym kompozytorem?

Bach, Beethoven, Mozart, Schubert, Veroli, Moniuszko, Kilar. 

I w tym momencie fortepian wtrącił swoje trze grosze i zabrzmiała piękna muzyka.  Dziękuje za rozmowę. I za muzykę.