Biskupice w latach 1742 – 1918

Przemiany polityczne i społeczne

Od 1740 roku Biskupice weszły w skład państwa pruskiego. Od początku na zagarniętych ziemiach Śląska zastosowano ostrą politykę germanizacyjną. W 1744 roku nakazano wprowadzić język niemiecki jako język urzędowy.1 Dziesięć lat później minister do spraw Śląska wydał zarządzenie, aby zatrudniać w szkołach na Śląsku wyłącznie nauczycieli władających zarówno językiem polskim, jak i niemieckim. Cóż jednak z tego, skoro nie można było znaleźć odpowiedniej liczby takich nauczycieli. W czasie wizytacji Górnego Śląska minister Schlabrendorf, w powiecie bytomskim do którego należały Biskupice, znalazł jedynie dwóch nauczycieli rozumiejących język niemiecki.2 W 1764 roku zabroniono udzielać ślubu nowożeńcom nie znającym języka niemieckiego. To samo dotyczyło przemysłu gdzie starano się sprowadzać na te ziemie wielu rodowitych Niemców. Jednak mimo tych działań, niewiele zmieniło się jeśli chodzi o charakter narodościowy Górnego Śląska. Ocenia się, że na całym obszarze przyłączonym do Prus, ludność polska stanowiła 72 procent.3

Na wsi posunął się proces rozwarstwienia między poszczególnymi kategoriami chłopskich gospodarstw. Ogólnie rzecz biorąc zmniejszała się liczba gospodarstw kmiecych, a więc tych najbogatszych, a wzrastała liczba gospodarstw zagrodniczych zarówno pańszczyźnianych, jak i czynszowych. Wzrastały obciążenia chłopów, gdyż wobec rosnącego zapotrzebowania na artykuły rolne panowie feudalni powiększali swoje folwarki przez zagospodarowywanie nieużytków oraz zagarnianie ziemi poddanych. Ponadto ograniczali oni tereny wspólnych pastwisk, a także zwiększyli chłopskie obciążenia. Z czasem nadmiernemu obciążeniu chłopów sprzeciwiła się administracja pruska. Zależało im na utrzymaniu dostatecznie silnej i zamożnej warstwy chłopskiej, ponieważ był to zarówno podatnik, jak i kandydat na żołnierza. Toteż władze pruskie sprzeciwiały się nadmiernemu obciążaniu chłopów. Temu celowi służyła tak zwana akcja urbanalna. Na mocy zarządzenia z 1783 roku powołano specjalne komisje, którym powierzono zadanie zanotowania w specjalnych księgach, tak zwanych urbarzach, jakie świadczenia obowiązywały chłopów do tej pory.4 Chodziło o to, aby nie dopuścić do ich wzrostu, a nawet obniżyć istniejące, jeżeli wybiegały one poza dawniej obowiązujące. Komisje te nie sprawdziły się jednak, ponieważ główną rolę w nich odgrywała szlachta, która siłą rzeczy musiała bronić swoich interesów. Sam jednak fakt zainteresowania się władzy państwowej stosunkami panującymi na wsi oznaczał pewien postęp. Zawzięte powstania chłopskie, które miały miejsce w Prusach i na Śląsku pod koniec XVIII wieku zmusiły rząd do bardziej zasadniczych reform. Zostały one zapoczątkowane pod wpływem strachu przed ludem, podczas toczonej wojny z Napoleonem. Początek dał edykt królewski wydanym 9 października 1807 roku.5 Edykt ów znosił osobiste poddaństwo chłopów, przy czym odbyć się to miało natychmiast w dobrach państwowych, a od 1810 roku również we wszystkich pozostałych. Chłop otrzymał prawo opuszczania wsi bez zgody pana, możność wyboru zawodu, nie podlegał już obowiązkowi przymusowego najmu. Nadal jednak chłopi mieli podlegać pod pańskie sądy, a ziemia uprawiana przez nich była własnością panów. Z tego tytułu nadal obowiązywały ich różne świadczenia na rzecz dworu, z pańszczyzną włącznie. Edykt ten dał jednak początek reformom, które z czasem doprowadziły do zrównania ich praw do ziemi. Lud przyjął te reformy z radością, jednak nie czekał na bliższe rozporządzenia wykonawcze i chciał mieć wolność natychmiast. Ponieważ od ogłoszenia ustawy do jej wykonania musiał upłynąć jakiś czas, chłopi za te niedogodności obarczyli winą panów. W wielu miejscowościach doszło wtedy do rozruchów. Niebezpieczeństwo musiało być wielkie skoro jak wspominał proboszcz Klugius, rząd pruski wydał przez ambony ostrzeżenie w języku polskim.6 W 1811 roku został wydany nowy edykt zwany regulacyjnym.7 Edykt ten, jak i szereg następnych – a zwłaszcza zarządzenie z 1821 roku – otwierały chłopom drogę do uzyskania na własność uprawianej przez nich ziemi oraz do uwolnienia się od większości świadczeń na rzecz pana. Za uzyskanie ziemi na własność i zwolnienie od świadczeń chłopi musieli panom zapłacić albo po jednej trzeciej otrzymanej ziemi, lub spłatami pieniężnymi. Jednak w wyniku tego wyzwolenia powstało szereg trudności. W Biskupicach wszystkie pola były obłożone świadczeniami na rzecz Kościoła, szkoły parafialnej i nauczyciela. Ówczesny dziedzic Biskupic zgodził się ponosić wszystkie daniny, które ciążyły na chłopach, jednak po sprzeciwie swojego administratora Karola Goduli zobowiązał się oddawać na ręce proboszcza 19 miarek ze wszystkiego ziarna oraz uczestniczyć w budowie nowych dróg i obiektów gospodarczych.8 Przeprowadzone w pierwszej połowie XIX wieku reformy rolne dały dużej części chłopów na własność ziemię i zwolniły ich od feudalnych świadczeń, ale za bardzo wysoką cenę. Ich odszkodowania doprowadziły do powiększenia wielu pańskich folwarków. Szlachcic pozbawiony szeregu chłopskich świadczeń, a przede wszystkim darmowej chłopskiej pracy, zmuszony został do oparcia swej folwarcznej gospodarki na najemnej sile roboczej, za którą musiał płacić. Ręce do pracy znajdował dosyć łatwo, gdyż wielu chłopów musiało, posiadając zbyt mało ziemi lub w ogóle jej nie mając, tym sposobem zdobywać środki na utrzymanie. A chłopów takich było coraz więcej, ponieważ dzielone między członków rodziny gospodarstwa stawały się coraz mniejsze i często nie mogły wyżywić ich właścicieli. W ten sposób powstawała wiejska biedota, wytwarzał się rynek pracy z którego mogli korzystać zarówno feudałowie jak i rozwijający się przemysł. Nędzę chłopską pogarszały częste w tych latach klęski żywiołowe. Najcięższy kryzys przeżyła wieś śląska, w tym także Biskupice, w 1847 roku.9 Wybuchła wtedy w regionie do którego należały Biskupice epidemia tyfusu głodowego, która pociągnęła za sobą śmierć kilkunastu tysięcy mieszkańców.10 Reformy rolne i ich następstwa pociągnęły za sobą poważne zmiany ludnościowe. Przyznanie chłopom wolności opuszczania wsi, dokonywujący się proces ich pauperyzacji i stąd konieczność poszukiwania chleba spowodowały rozkwit okolic w których rozwijał się przemysł. Takie zjawisko miało właśnie miejsce w większości dzisiejszych śląskich molochów takich jak Katowice, Zabrze i Bytom. Przemiany te wpłynęły także w zasadniczym stopniu na rozwój Biskupic. Można śmiało powiedzieć, że największy wpływ na germanizację Śląska miał rozwój przemysłu.11 Dla Biskupic miało to o tyle znaczenie, że pobliskie Zabrze było kolebką górnictwa. Tam to już w 1790 i 1797 roku powstały jedne z pierwszych kopalń – „Zabrze – Zachód i Konkordia.” Do pracy w tych nowo utworzonych zakładach sprowadzano licznych fachowców z głębi Prus. Ta sama tendencja kolonizacyjno – germanizacyjna ujawniała się w obsadzie personalnej we wszystkich instytucjach na które rząd pruski miał wpływ. Już pod koniec osiemnastego stulecia sprowadzono na Śląsk przeszło 60 tysięcy kolonistów i osiedlono ich na roli, zwłaszcza tam, gdzie były gęste skupiska ludności polskiej. Najwięcej kolonistów osiedlono osiedlono wtedy w okolicach Opola, Pszczyny oraz co dla nas najistotniejsze w rejonie Bytomia, Biskupic i Zabrza.12 W stosunku do miejscowego chłopa i robotnika przybysze z głębi Niemiec mieli stanowiska uprzywilejowane. Jednak w pierwszej połowie XIX wieku napływ ludności niemieckiej niewiele zmienił w samych Biskupicach. Rozwój gospodarczy hamowały i opóźniały tutaj kryzysy w postaci klęsk żywiołowych i epidemii. W roku 1831 Biskupice nawiedziła epidemia cholery. Sytuacja ta powtórzyła się jeszcze w latach 1848 i 1852.13 Natomiast w roku 1845 silna burza zniszczyła kościół, a ludność poniosła poważne straty w wyniku powodzi. Żeby zrozumieć jakie wrażenie zrobił ten rok w umysłach tamtejszych ludzi, musimy pamiętać, że ludzie w tamtych czasach byli bardzo przesądni i mogli odbierać tamte wydarzenia jako karę bożą. Celowe hamowanie reform rolnych przez szlachtę oraz klęski żywiołowe i związany z nimi głód, które nawiedzały obszar Górnego Śląska w latach czterdziestych XIX wieku wywołały niespotykane dotąd napięcie społeczne. Swój upust znalazło ono po wybuchu w lutym 1848 roku rewolucji we Francji.14 Poprzez Prusy i Austrię, w marcu rewolucyjne rozruchy dotarły także na Śląsk. Na wsi zaczęły się wystąpienia przeciwko panom. Chłopi odmawiali pańszczyzny i siłą wymuszali zwolnienie od świadczeń na rzecz szlachty. W marcu 1848 roku rozruchy objęły także okolice Biskupic. Chociaż nie ma żadnych wyraźnych wzmianek mówiących o tym co działo się w samych Biskupicach, to na podstawie zamieszek w pobliskim Bytomiu i Gliwicach, można przypuszczać, że sytuacja tam również musiała być bardzo napięta. Fala wystąpień chłopskich i robotniczych opadła jednak stosunkowo szybko. Spowodowało to wystąpienie króla pruskiego, który zmuszony został do ogłoszenia powszechnych wyborów do Zgromadzenia Narodowego, które jak się ogólnie spodziewano przeprowadzić miało oczekiwane reformy społeczne. Wybory wywołały na Śląsku ogromne zainteresowanie i nadzieje. W dniu 1 maja 1848 odbyły się w całych Prusach, a więc także i w Biskupicach, tak zwane prawybory.15 Po raz pierwszy w dziejach, udział w nich mogli wziąć prawie wszyscy dorośli obywatele państwa pruskiego. Powołani w tym dniu wyborcy dokonać mieli tydzień później, w dniu 8 maja, wyboru posłów do Zgromadzenia Narodowego, które obradować miało w Berlinie. W wyborach na Śląsku ogromną przewagę uzyskali demokraci. W większości powiatów ludność wiejska wybrała posłami swoich polskich chłopów. W powiecie bytomskim, do którego należały Biskupice, posłami zostali wybrani bytomski proboszcz ksiądz Józef Szafranek i rolnik Jan Mildner.16 Od tych posłów mieszkańcy powiatu oczekiwali, że najlepiej będą bronić ich praw i najrzetelniej reprezentować ich interesy. Chłopscy posłowie nie mogli jednak brać aktywnego udziału w obradach, ponieważ nie znali zupełnie lub w niewielkim stopniu języka niemieckiego, w którym toczyły się obrady. Swój udział w pracach zgromadzenia zaznaczali głosowaniem za wnioskami przedstawianymi przez posłów lewicy. Przede wszystkim jednak przekładali Zgromadzeniu Narodowemu petycje, przesyłane na ich ręce przez wyborców. Najczęściej pojawiające się żądania i prośby to: uwolnienie od pańszczyzny, oddanie chłopom zabranej przez panów ziemi zniesienie wszelkich świadczeń feudalnych.17 Najwybitniejszym śląskim przedstawicielem w Zgromadzeniu Narodowym był poseł ziemi bytomskiej ksiądz Józef Szafranek. Jego żądania przedstawiały się następująco: język polski w szkołach miał być używany na równi z niemieckim; w języku polskim miały być ogłaszane wszelkie urzędowe zarządzenia; na terenach o przewadze polskiej ludności mieli być naznaczani tyko urzędnicy znający język polski; w sądownictwie miał obowiązywać język polski na równi z niemieckim; protokoły z posiedzeń zgromadzenia Narodowego powinny być przetłumaczone na język polski, aby umożliwić ludności zapoznanie się z przebiegiem obrad.18 Gdy wniosku tego nie wzięto pod uwagę, ksiądz Szafranek zwołał na początku czerwca 1848 roku w Bytomiu wielkie zebranie ludowe w którym uczestniczyli mieszkańcy Biskupic i sąsiednich wsi. Miesiąc później przedstawił on na posiedzeniu zgromadzenia Narodowego petycję podpisaną przez przedstawicieli 200 gmin z 9 powiatów. W akcji tej wzięła także udział gmina Biskupice, która domagała się wprowadzenia języka polskiego w urzędach i poszanowania polskiej narodowości.19 Jednak żądania te jak i szereg innych nie zostały spełnione, ponieważ 5 grudnia 1848 roku król pruski rozwiązał Zgromadzenie Narodowe. Krok w stronę ludu został jednak już nieodwracalnie uczyniony i bojąc się kolejnej fali rozruchów rząd pruski przeprowadził w styczniu i lutym 1849 roku, na podstawie nowej ordynacji, wybory do tak zwanej Izby Poselskiej.20 Ze Śląska wybrano tylko dwóch posłów: Marcina Gorzołkę z okręgu olecko – kluczborskiego oraz ponownie księdza Józefa Szafranka z powiatu bytomskiego. Ziemia biskupicka miała więc ponownie swojego przedstawiciela. Dwaj posłowie weszli wkrótce w skład Koła Polskiego, stronnictwa parlamentarnego skupiającego Polaków z ziem zaboru pruskiego. Nie mógłbym sobie darować gdybym nie wspomniał przy okazji pisania tej pracy, w jak oryginalny sposób zachował się w pamięci Bismarcka poseł Szafranek. Oto co napisał w swoich pamiętnikach Bismarck kilkadziesiąt lat później: „W izbie poselskiej zasiadał wówczas, a raczej stał pewien ksiądz nazwiskiem Szafranek: przyrzekł on mianowicie swoim przełożonym, że nie zasiądzie więcej na lewicy, ale nie obiecał, że nie będzie stał na lewicy, i wraz z nią głosował. I nawet wtedy, gdy posiedzenie trwało sześć godzin, to stał jak posąg.(...) to był na terenie parlamentu pierwszy polski głos z Górnego Śląska.”21 Wróćmy jednak do tego co w okresie Wiosny Ludów działo się w samych Biskupicach. Źródła niestety milczą na ten temat. Nie oznacza to jednak, że nic się wtedy w Biskupicach nie działo. Bliskość Bytomia i ukazującej się w nim od połowy 1848 roku gazety „Dziennik Górnośląski” musiało mieć przecież jakiś wpływ na życie ówczesnych mieszkańców. To, że w Biskupicach było w miarę spokojnie można było zawdzięczać sprawiedliwym jak na tamte czasy „rządom” hrabiego Ballstrema oraz epidemii cholery, która w 1848 roku nawiedziła Biskupice. Ludzie, którym umierają bliscy nie są zbyt skorzy do myślenia wtedy o czymś innym.

Do połowy XIX wieku były Biskupice normalną niczym nie wyróżniającą się śląską wioską. Osada rozwijała się bardzo powoli. Kiedy baron von Stechow kupował w 1748 roku Biskupice, liczyły one 200 – 230 mieszkańców.22 Trzydzieści pięć lat później w wydanym w brzegu opisie Śląska, w tomie drugim zanotowano: „Biskupice przynależne panu baronowi von Stechow. Znajduje się tam pański folwark, katolicki kościół i szkoła. Zamieszkane przez 24 rolników, 18 zagrodników, 4 komorników i 320 innych mieszkańców”.23 Wojny napoleońskie przetrzebiły ludność Biskupic. Chociaż w pobliżu nie doszło do jakiś większych działań wojennych, to trzeba pamiętać, że tutejszy chłop jako obywatel pruski był zmuszony do służby w armii. W 1817 roku Biskupice zamieszkiwało 326 osób w tym 18 kmieci, 17 zagrodników i 12 komorników.24 Trzynaście lat później można już zaobserwować pewną poprawę. Oto co pisze w swoim statytystycznym dziele o Śląsku J.G Knie: „ Biskupice, wieś w rejencji opolskiej, powiecie bytomskim. Urząd pocztowy w mieście powiatowym oddalonym o 5/4 mili. Dziedzicem wsi hrabia Ludwik von Ballestrem. (...) 55 domów, 1 pański folwarki owczarnia, 415 mieszkańców – wszyscy katolicy, 1 katolicki kościół parafialny należący do dekanatu bytomskiego, 1 katolicka szkoła i dwóch nauczycieli i 3 młyny wodne”.25 W pamiętnym dla Biskupic roku 1845 Biskupice zamieszkiwało 655 osób.26 Prawdziwy przełom w dziejach Biskupic nastąpił w 1854 roku, kiedy to August Borsig wydzierżawił od hrabiego Ballestrema pole górnicze „Gute Hedwig” i „Bertawunsch.”27 Od tego momentu rolnicza wioska przekształciła się wraz z upływem lat w prężny ośrodek przemysłowy. Wraz z rozwijającym się przemysłem rosła liczba mieszkańców Biskupic. W 1854 roku zamieszkiwało je 739 osób w tym: 1 oberżysta, 1 restaurator, 4 kupców, 1 piekarz, 4 rzeźników, 2 szewców i młynarz.28 W roku 1861 otwarto w Biskupicach kopalnię węgla kamiennego „Jadwiga” (od 1948 do 1993 kopalnia „Pstrowski”). Budowa i otwarcie nowego zakładu pracy zachęciła do osiedlenia się tutaj okolicznych bezrolnych chłopów. Do pracy w tej kopalni Albert Borsig z powodu braku rodzimych fachowców oraz z powodu wytycznych polityki germanizacyjnej rządu, zmuszony został także do ściągnięcia pracowników z głębi Prus. W 1861 roku liczba mieszkańców Biskupic wzrosła do 1113 osób. Z czego 1063 było katolikami, 40 ewangelikami i 10 żydami.29 Dalsze inwestycje koncernu Borsiga pociągnęły za sobą rozbudowę Biskupic. W latach 1863 – 1871 zbudowano na wschód od Biskupic kolonię pracowniczą, składającą się z 66 masywnych krytych łupkiem budynków wraz z całą infrastrukturą socjalną.30 W części północnej tej koloni znajdowały się mieszkania dla urzędników i kadry technicznej, gospoda, sklepy, kantyna, szkoła ewangelicka z kaplicą, urząd pocztowy (otwarty w 1867 roku31) i dom noclegowy. W parku śródosiedlowym był pawilon muzyczno–taneczny, restauracja i kręgielnia. Część południową zajmowały typowe domy dla robotników. Wzniesiono je w modnym wtedy stylu historyzmu. Istniały dwa typy budynków przeznaczonych dla dziesięciu i dwunastu rodzin. Posiadały one po dwie lub trzy kondygnacje, a każde mieszkanie składało się jedynie z pokoju i kuchni. Nowe osiedle, zwane przez mieszkańców Borsigwerk, było w stanie pomieścić 2800 urzędników i pracowników zakładu Borsiga.32 Mimo szalejącej ponownie w 1866 roku epidemii cholery, Biskupice przeżywały gwałtowny wzrost gospodarczy. 27 października 1872 roku uruchomiono linię kolejową Bytom – Biskupice – Gliwice.33 Dworzec kolejowy wybudowano na północ od zakładów Borsiga, w znacznej odległości od centrum Biskupic. To położenie nie ułatwiało życia mieszkańcom, ale od początku było wiadomo, że linia kolejowa była zbudowana głównie dla zapewnienia szybkiego transportu wyrobów z zakładów Borsiga. Rozwój przemysłu w powiecie bytomskim spowodował bardzo szybki przyrost ludności. Urzędnicy z miasta Bytomia nie byli już w stanie poradzić sobie z tak dużą ilością spraw. Wobec takiego stanu rzeczy administracja pruska zdecydowała się na reformę administracyjną powiatu bytomskiego. W 1873 roku w miejsce starego utworzono cztery nowe powiaty: bytomski, katowicki, tarnogórski i zabrski.34 Biskupice weszły w skład tego ostatniego. Oprócz nich znalazły się tam jeszcze następujące miejscowości: Zabrze, Małe Zabrze, Wieś Dorota, Zaborze, Maciejów, Ruda, Bielszowice, Kończyce, Pawłów, Sośnica, Makoszowy, Paniowy, Paniówki, Chudów i Bujaków. Spis ludności z 1875 roku ukazuje chyba najlepiej ze wszystkiego, jak szybko rozwijały się Biskupice. W przeciągu zaledwie czternastu lat liczba mieszkańców wzrosła pięcioipółkrotnie. W roku 1875 Biskupice zamieszkiwało 6133 mieszkańców.35 Dla przykładu jak duży był to wzrost, niech świadczy to, że centrum powiatu – wieś Zabrze (prawa miejskie dopiero w 1922 roku), zamieszkiwało wówczas 6516 osób.36

Lata siedemdziesiąte XIX wieku w Niemczech i na Śląsku upłynęły przede wszystkim pod znakiem tak zwanej „walki o kulturę niemiecką” (kulturkampf). W 1871 roku doszło do zjednoczenia Niemiec. Dzieła tego dokonał kanclerz pruski Otto von Bismarck, który został także kanclerzem zjednoczonego państwa. Dążąc do jak najszybszego wzmocnienia państwa, starał się osłabić wszystkie siły, które tej jedności mogły zaszkodzić. Główny atak skierował na ograniczenie roli Kościoła katolickiego, ponieważ obawiał się jego opozycji co do hegemonii protestanckich Prus w państwie niemieckim. Następnym jego celem była szybka germanizacja prowincji, gdzie ludzie pochodzenia niemieckiego stanowili zdecydowaną mniejszość. Takimi miejscami były oczywiście ziemie zaboru pruskiego oraz Śląsk. Już w 1872 roku prezydent rejencji opolskiej, do której należały Biskupice, wydał rozporządzenie zakazujące używania w szkołach języka polskiego.37 Wyjątek zrobiono tylko dla początków nauki religii oraz zezwolono na używanie języka polskiego jako pomocniczego w najniższych klasach. Język niemiecki stał się językiem urzędowym władz i sądownictwa. Zaczęto germanizować nazwy miejscowości, a także wykorzystywano urzędy stanu cywilnego do germanizowania nazwisk. Stosowano też praktykę zakazywania zebrań odbywających się w języku polskim. Opór społeczeństwa polskiego do polityki germanizacyjnej przejawiało się na różne sposoby. Jednym z nich było zakładanie gazet, które nawoływały do pielęgnowania polskiej mowy, obyczajów pieśni i obrzędów. Pisano w nich także o polskich korzeniach Śląska. Gdzie tylko było można, zakładano polskie czytelnie i biblioteki. Atak Bismarcka na Kościół katolicki spowodował jeszcze większe zbliżenie się do niego społeczeństwa. Ludność widziała w nim ostoję polskości. Z tego też powodu mieszkańcy Śląska popierali w parlamencie katolicką partię „Centrum”. To, że nie zawsze reprezentowała ona ich interesy to już inna sprawa. Kulturkampf niewiele zmienił, jeżeli chodzi o złamanie ducha polskości społeczeństwa Biskupic. Bliskość takiego ośrodka myśli polskiej, jak miasto Bytom wraz z jego propolskimi gazetami (Gazeta Górnośląska) i czytelniami (Czytelnia Polska F. Chłapowskiego), nie mogło nie pozostawić żadnego wpływu na biskupickich mieszkańców.38 Poza tym będąca w zdecydowanej większości ludność polska miała cichego sprzymierzeńca w osobie właściciela Biskupic Karola Franciszka von Ballestrema. Był on zdecydowanym przeciwnikiem Bismarcka i jego śląskiej polityki. Nie oznacza to jednak, że był on przeciwnikiem germanizacji. Ten wielki człowiek naprawdę kochał swoją niemiecką ojczyznę i nie dopuszczał do siebie myśli, aby Śląsk mógł istnieć poza nią. Szanował jednak tradycje tutejszych mieszkańców i był zwolennikiem łagodnej, stopniowej germanizacji. W 1880 roku Biskupice zostały wymienione w wydanym w Warszawie „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”. Oto co można było w nim wyczytać na temat ziemi biskupickiej: „Biskupice, niemiecka nazwa Biskupitz, wieś, powiat bytomski, ludność prawie wyłącznie polska a bardzo liczna, do 1000 dusz dochodzi. Borsigwerk, wzorowa osada górnicza, hutnicza i fabryczna, powiat bytomski, stacja drogi, żelaznej, z Bytomia do Gliwic. Najumiejętniej urządzona i najeżona kominami osada, wielce schludna i rozwijająca się bardzo szybko, leży na południe od stacyi”.39 Na pierwszy rzut oka dane te mogą budzić zdumienie. Jednak po ich uważnej lekturze nasuwa się wniosek, że na pewno nie zostały one zebrane w 1880 roku. Najprawdopodobniej zostały one zgromadzone w latach 1869 – 1872, ponieważ wtedy budowana była biskupicka kolej, a wieś wchodziła jeszcze w skład powiatu bytomskiego. Ostatnie dwadzieścia lat XIX wieku to okres dalszego rozwoju Biskupic. Wybudowano wtedy wiele okazałych budynków, które możemy podziwiać do dzisiaj. Do najsłynniejszych budowli należą: wybudowany w 1897 roku hotel i restauracja Muskali przy obecnej ulicy Bytomskiej 44 (obecnie znajdują się tam restauracja „Beskid” i bar „Przy kominku”) oraz kamienica według projektu H. Kestermanna wybudowana w 1899 roku przy obecnej ulicy bytomskiej 83.40


Restauracja Muskali z 1897 roku

Nie obyło się jednak bez nieszczęść w postaci ponownej epidemii cholery w 1890 roku oraz pożaru w kopalni „Ludwigsgluck”, który spowodował śmierć kilkunastu górników i unieruchomił kopalnię na okres dwóch lat.41 Mimo tego liczba mieszkańców Biskupic wzrosła w 1900 roku do 9396 osób.42 Nowy wiek to dalsze inwestycje w dziedzinie polityki mieszkaniowej. Stale, choć nie tak gwałtownie jak w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku rosła liczba mieszkańców. Według „Gemeindelexikon fur das Konigreich Preussen” w 1905 roku Biskupice zamieszkiwało 13285 mieszkańców. Struktura wyznaniowa i językowa przedstawiała się następująco: katolicy z językiem polskim 8793 osoby, katolicy z językiem niemieckim 3654 osoby, protestanci z językiem polskim 44 osoby, protestanci z językiem niemieckim 770 osób oraz 24 osoby wyznania mojżeszowego.43 Pięć lat później liczba mieszkańców wzrosła do 15244 osób.44 Wybuch I wojny światowej nie wpłynął w zasadniczym stopniu na ogólną sytuację w Biskupicach z uwagi na znaczne oddalenie od głównych teatrów zmagań wojennych. Wojna przyniosła jednak, oprócz zwiększonej koniunktury na produkty biskupickich fabryk, także wiele bólu po stracie najbliższych służących w armii niemieckiej. W 1915 roku Biskupice liczyły sobie 15160 mieszkańców, a pod koniec wojny liczba ta spadła do około 14 tysięcy.45


Biskupice w 1901 roku



Właściciele Biskupic

Po przejściu Śląska pod władanie pruskie, właścicielem Biskupic pozostawał nadal hrabia Dunin. Jednak pod wpływem kłopotów finansowych, 13 listopada 1748 roku, został zmuszony do sprzedania Biskupic i Rudy.46 Nowym właścicielem Biskupic został baron Wolfgang von Stechow, wywodzący się ze starej szlachty brandenburskiej. Doprowadziło to do rozbicia dóbr zabrzańskich, które od blisko dwustu lat miały jednego właściciela (tzw. Dobra Gierałtowskich). Trzy lata później nabyte dobra wraz z Pławnowicami weszły w skład utworzonego przez barona majoratu. Ziemie te, zwane z niemiecka Familienfideikommiss, nie mogły zostać podzielone i przechodziły zawsze na najstarszego w rodzie. Baron Wolfgang umarł 22 stycznia 1758 roku w wieku 64 lat. Zgodnie z istniejącym zwyczajem zapisał dla kościoła w Biskupicach kwotę pieniężną, która odpowiadała 600 mszom żałobnym.47 Jego następcą został syn Franciszek Karol, który zarządzał majoratem przez 40 lat. Nie interesował się on jednak zbytnio swoimi górnośląskimi ziemiami. O bieżących sprawach informowała go jego siostra Elżbieta. Zmarł 9 września 1798 roku nie doczekawszy się żadnego potomka. Jego spadkobierczynią została Elżbieta von Ballestrem, z domu Stechow.48

Ród Ballestrem wywodził się z Italli ze starowłoskiej rodziny szlacheckiej. Nazwisko to było bardzo popularne w północnej Italii, gdzie nosiło je bardzo wielu patrycjuszy. Mąż dziedziczki Biskupic Elżbiety, był postacią godną powieści przygodowej. Był on pierwszym przedstawicielem rodu, który pojawił się na ziemi niemieckiej. Jako Giovanni Angello Conte Ballestremo di Castellegno był on w 1730 roku paziem na dworze weimarskim.




Jan Baptysta von Ballestrem



Tam też zmienił nazwisko na Jan Baptysta von Ballestrem.49 W latach 1732 – 1740 służył w armii cesarza Karola VI. Gdy wybuchła pierwsza wojna śląska zaciągnął się on do armii króla pruskiego. Szybko awansował do rangi podpułkownika (patent z 21 marca 1742 roku).50 Od tego momentu jego życie związane było ze Śląskiem. Jego oddział stacjonował w Gliwicach. W 1748 roku zawarł związek małżeński z Elżbietą von Stechow. Owocem tego związku było troje dzieci: Karol Franciszek (1750 – 1822), Maria Anna (1751 – 1792), Karol Ludwik (1755 – 1728). W 1756 roku wybuchła wojna siedmioletnia. Hrabia Jan Baptysta jako oficer pruski zginął na niej już 6 maja 1757 roku. Jego dwaj synowie również wybrali karierę wojskową, córka zaś została zakonnicą.51

Gdy w 1798 roku umarł Karol Franciszek von Stechow, majorat przeszedł w ręce Elżbiety, a następnie na jej starszego syna Karola Franciszka von Ballestrem. Karol Franciszek poślubił Katarzynę von Carlawitz. Małżeństwo to było jednak bezdzietne i gdy 14 sierpnia 1822 roku Karol umarł, dziedzicem majoratu, a co za tym idzie i Biskupic został jego brat Karol Ludwik.52 Rządził on jednak tylko siedem lat, do swojej śmierci 27 lipca 1829 roku. W przeciwieństwie do swego brata, los nie poskąpił mu potomków. Z Joanną Nepomuceną von Zulow miał dziewięcioro dzieci, z których pięcioro w chwili jego śmierci osiągnęło już wiek dojrzały. Byli to Karol Wolfgang, Elżbieta, Aleksander, i bliźniaczki Anna i Katarzyna. Najstarszy Karol Wolfgang w chwili obejmowania majoratu liczył sobie 28 lat. Ukończył właśnie Instytut Techniczny we Wrocławiu. Dwa lata wcześniej (23 września 1827 roku) ożenił się z Bertą von Leithold. 53 Z tego związku przyszło na świat troje dzieci. Najstarszym z nich był Karol Franciszek, urodzony 5 września 1834 roku w Pławnowicach. Był on jednym z najwybitniejszych przedstawicieli swojego rodu. Edukację rozpoczął w szkole dla młodzieży szlacheckiej we Lwowie. Następnie uczęszczał do gimnazjum katolickiego w Głogowie, a po jego ukończeniu, w latach 1851 – 1852, próbował swoich sił na wydziale filozofii uniwersytetu Nammur w Belgii. W 1853 roku rozpoczął studia górnicze w Lutich, co miało go przygotować do prowadzenia majątku. Dwa lata później, tak jak jego przodkowie rozpoczął karierę wojskową. W 1866 roku podczas konfliktu prusko – austriackiego został odznaczony prestiżowym orderem Czerwonego Orła.54 W grudniu 1871 roku po zwycięstwie nad Francją rozstał się z armią i poświęcił się karierze politycznej. W polityce osiągnął on swoje największe sukcesy. Był on jednym z twórców partii Centrum na Śląsku. 19 marca 1872 roku wygrał wybory i zasiadł w parlamencie Rzeszy. Zasłynął on nietypowym wyrażeniem swojej dezaprobaty wobec Kulturkampfu na sesji parlamentu z 4 grudnia 1874 roku. Chociaż brzmi to jak anegdota, krzyknął on głośne „fuj” podczas przemowy zwolennika Bismarcka.55 Nie znaczy to jednak, że hrabia von Ballestrem nie był zwolennikiem germanizacji. Sprzeciwiał się ostro zaostrzającemu się nacjonalizmowi i rozbudzaniu niepokojów społecznych. Kochał swój naród, ale był zwolennikiem łagodnej germanizacji. Prorocze okazały się jego słowa: „Na Górnym Śląsku nie ma problemu kto jest pochodzenia polskiego, a kto niemieckiego. Taki powstanie w przyszłości jeżeli rząd nie zmieni swojej polityki.”56 Hrabia był bardzo cenionym i poważanym politykiem, o czym świadczy fakt, że w latach 1898 – 1903 pełnił on funkcję prezydenta parlamentu Rzeszy.

Kiedy 20 listopada 1879 roku umarł jego ojciec Karol Franciszek został dziedzicem majoratu. Był on jego właścicielem przez 31 lat, do swej śmierci w 1910 roku.57 Ze związku z poślubioną 21 czerwca 1858 roku hrabiną Jadwigą von Sonnich urodziło mu się dziewięcioro dzieci. Majorat przeszedł w ręce najstarszego z nich Walentego, urodzonego w 1860 roku we Wrocławiu. Był on członkiem Zakonu Maltańskiego. 20 lutego 1900 roku poślubił on Agnieszkę hrabinę von Stolberg. Z tego związku również przyszło na świat dziewięcioro dzieci. Kiedy 17 maja 1920 roku umarł Walenty, jego dziedzicem został najstarszy, wtedy jeszcze niepełnoletni syn Mikołaj Wolfgang. Pełnię władzy otrzymał wraz z osiągnięciem pełnoletności w 1926 roku. Był on ostatnim właścicielem Biskupic. Na początku 1945 roku został zmuszony do wyjazdu. Zginął 13 lutego tego samego roku, podczas bombardowania Drezna.58

Życie religijne

Pierwszym biskupickim proboszczem pod panowaniem pruskim został Nikolaus Josef Wroblitus (wrobel, wroblik). Urodził się on 17 września 1711 roku.59 Prawdopodobnie był on biskupickim dzieckiem, ponieważ bardzo często natrafiamy na to nazwisko wśród biskupickich nauczycieli. Po święceniach kapłańskich, które miały miejsce w 1734 roku, został przydzielony do parafii w Biskupicach jako wikariusz, gdzie pełnił tą funkcję do 4 kwietnia 1748 roku. Od tego dnia wzmiankowany był jako biskupicki proboszcz.60 Pełnił on tą funkcję przez trzydzieści jeden lat. Do historii przeszedł on jako autor sprawozdania wizytacyjnego, sporządzonego w 1756 roku, z polecenia biskupa krakowskiego w ramach lustracji dekanalnej. Jest to najbardziej szczegółowe zachowane do dnia dzisiejszego źródło, opisujące drugi biskupicki kościół (1491 – 1845), plebanię i pozostały obszar parafialny (patrz aneks nr 3).61 W jednym punkcie opis ten wymaga małego uzupełnienia. Prawdopodobnie od czasów wybudowania drugiego kościoła, znajdowała się wewnątrz murów kościelnych krypta pogrzebowa. Rozpoczynająca się na dacie 1688, a kończąca się na roku 1737 księga pogrzebowa parafii, zawiera wiele notatek o pogrzebach wewnątrz kościoła.62 Następcą księdza Wroblitusa, został 2 lipca 1779 roku ksiądz Franciszek Telmann.63 Urodził się on 4 października 1739 roku. Święcenia kapłańskie otrzymał 23 marca 1765 roku. Proboszczem w Biskupicach został dzięki protekcji barona von Stechow. Urząd ten sprawował przez 22 lata. Także i on w swoim sprawozdaniu wizytacyjnym z 1791 roku, wspominał o pochówkach wewnątrz kościoła.64 Jemu też, biskupicki kościół zawdzięczał remont dachu, który odbył się w 1779 roku.65 Kolejnym biskupickim proboszczem został w 1801 roku Rochus Klugius.66 Był on synem tej ziemi. Przyszedł tutaj na świat w 1768 roku, w rodzinie miejscowego młynarza. Po święceniach kapłańskich, które miały miejsce w 1792 roku, został kapelanem w Bieruniu. Przez okres sześciu lat wzmiankowany był także jako kapelan w Kochłowicach.67 Wbrew przysłowiu „o byciu prorokiem we własnym kraju”, cieszył się on wśród parafian głębokim poważaniem i był przez nich szczerze lubiany. Należał on do najbardziej charyzmatycznych księży w historii parafii. Już za życia mieszkańcy Biskupic nadali mu przydomek „Carissimus – najukochańszy”. Kiedy w wyniku ataku apopleksji zmarł 12 lipca 1838 roku, na jego pogrzeb przybyły tłumy ludzi, także z sąsiednich miejscowości.68 O tym jak wielce szanowany był on przez innych księży, niech świadczy fakt, że w jego ostatniej drodze towarzyszyło mu ponad trzydziestu sześciu księży.69 Za kadencji księdza Klugiusa, na mocy bulli papieskiej „De salutate animarum”, dekanat bytomski, do którego przynależała parafia biskupicka, został w 1821 roku przekazany z diecezji krakowskiej pod władzę biskupów wrocławskich.70 Po jego śmierci, po krótkim okresie administracji kapelana Dworczyka, posadę proboszcza objął Jakub Józef Ender, który wcześniej był mnichem w zakonie cystersów.71 Sprawował on swój urząd do chwili śmierci w 1850 roku. Nie jest znana dokładna data jego śmierci. Jako datę dzienną podaje się 13 maja lub 9 czerwca. Wynika to stąd, że zmarł on w czasie samotnej podróży, a jego ciało znaleziono dopiero w połowie czerwca.72 Za jego kadencji Biskupice były nawiedzane przez liczne klęski żywiołowe. 22 czerwca 1845 roku nad Biskupicami rozszalała się silna burza, w wyniku której całkowicie został zniszczony drewniany kościół. Ocalała tylko wolnostojąca dzwonnica (campanilla).73 Budowa nowego kościoła przypadła już na kadencję nowego proboszcza, którym został 28 sierpnia 1851 roku ksiądz Karol Pressfreund.74 Urodził się on 29 marca 1813 roku w Gliwicach. Święcenia kapłańskie przyjął 8 września 1836 roku w Krakowie. Oprócz posady proboszcza w Biskupicach piastował także urząd inspektora szkolnego.75 Kiedy zostawał biskupickim proboszczem, miejscem modlitwy była wtedy prowizoryczna drewniana budowla, stojąca na miejscu zniszczonego kościoła. Dwa lata później, dzięki znanej ze swej głębokiej wiary rodzinie Ballestrem, przystąpiono do budowy nowego kościoła. 10 maja 1853 roku nastąpiło wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę nowego kościoła pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela w Biskupicach. W uroczystościach udział wzięli: dziekan, kanonik i proboszcz w Piekarach ksiądz Jan Alojzy Fitzek, fundator kościoła hrabia von Ballestrem oraz miejscowy proboszcz Karol Pressfreund.76 Budowa trwała cztery lata, 27 listopada 1857 roku nastąpiło poświęcenie nowego kościoła, a w 1863 roku nastąpiła jego konsekracja.77

Ołtarz główny nowowybudowanego kościoła.





Dzisiejszy ołtarz i wygląd kościoła.

Kościół wzniesiono w stylu neogotyckim na planie krzyża z transeptem i trójboczną absydą. Posiadał jedną wieżę z ośmiobocznym hełmem, dominującą nad zabudową dzielnicy. Wieżyczka miała sygnaturkę z sześcioboczną latarnią. Wokół całego kościoła, rozciągał się fryz dekoracyjny. Wnętrze kościoła trzynawowe o cechach neogotyckich. Te cechy posiadały również ołtarz główny, drewniana chrzcielnica i zwieńczenie ambony. Biskupicki kościół był jak na tamte czasy jednym z najładniejszych kościołów w okolicy. Oto co pisał o nowowybudowanym kościele starosta bytomski Solger: „(...) Jedną ze wspanialszych budowli w tej okolicy jest utrzymany w pięknym, czystym stylu gotyckim, katolicki kościół parafialny w Biskupicach. Wybudowano go dzięki szczodrości patrona hrabiego von Ballestrem. Jest on warty tego, aby go odwiedzać nawet z daleka i robi radosne wrażenie w okolicy, gdzie pięknej sztuce jest poświęcane tak mało uwagi”.78 Na miejscu starego kościoła znajduje się dzisiaj pamiątkowa płyta. Nowy kościół nie był jedyną inwestycją o charakterze religijnym hrabiego von Ballestrem. W 1867 roku wybudował on, przy obecnej ulicy Bytomskiej 39, klasztor „Zgromadzenia S.S. Miłosierdzia”. Rok później 18 listopada uruchomiono tam trzyklasową szkołę dla dziewcząt.79 Obecnie znajduje się tam „Dom pomocy społecznej”. Hrabia von Ballestrem, był także fundatorem nowej plebanii, która została wybudowana w roku 1860 i służy tutejszym księżom do dnia dzisiejszego. Ksiądz Pressfreund, któremu dane było to wszystko widzieć, umarł w 1875 roku.80 Po nim dla Biskupic i innych śląskich miejscowości nastały ciężkie lata kulturkampfu – czyli „walki o kulturę” (niemiecką). W walce tej chodziło ówczesnemu kanclerzowi Bismarckowi między innymi do podporządkowania państwu potężnej organizacji międzynarodowej jaką był Kościół Katolicki. Obawiał się go, ponieważ niemiecki Kościół sprzeciwiał się kierowaniu państwem przez protestanckie Prusy. W latach 1873 – 1875 ukazała się seria ustaw, które: 1) ograniczały wpływ Kościoła na społeczeństwo, odsuwając go od nadzoru szkolnictwa i odbierając mu prowadzenie akt stanu cywilnego; 2) rozszerzały wpływ państwa na Kościół, poddając nadzorowi rządu kształcenie księży, głoszenie kazań i obsadzanie stanowisk kościelnych.81 Odtąd księdzem mógł być tyko obywatel niemiecki po zdaniu specjalnego egzaminu i za zgodą władz prowincjonalnych. Papież odrzucił tę państwową ingerencję w sprawy Kościoła, a biskupi odmówili zgłaszania kandydatów na stanowiska kościelne. Z tego też właśnie powodu, po śmierci księdza Pressfreunda nie zostało obsadzone stanowisko proboszcza w Biskupicach. Nie oznaczało to jednak, że nie odprawiano tutaj mszy. Parafią zarządzali wtedy książęco – biskupi komisariusz i prałat Józef Głowacki oraz kanonik honorowy Schoneich.82 Wypełniali oni tutaj swe duszpasterskie obowiązki do czasu ponownego obsadzenia posady proboszczowskiej w roku 1880. Wtedy to biskupickim proboszczem został ksiądz Spendel. Jego następcą został w 1898 roku ksiądz August Bertzik, który sprawował tę funkcję aż do 1940 roku.83


W wyniku dynamicznego rozwoju przemysłu, który miał miejsce w Biskupicach w drugiej połowie XIX wieku, sprowadziło się do tej miejscowości wielu Niemców o wyznaniu ewangelickim. Specjalnie dla nich zakłady Borsiga wybudowały w 1880 roku dużą kaplicę, gdzie mogły odbywać się nabożeństwa ewangelickie.84 Sześć lat później założono na Borsigwerku gminę ewangelicką, która oprócz mieszkańców Biskupic, skupiała także mieszkańców okolicznych miejscowości.

Dawna kaplica ewangelicka na Borsigwerku

Rozwój szkolnictwa

Biskupicka szkoła była pierwotnie szkołą parafialną. Podlegała jej młodzież całej parafii, a więc nie tylko z Biskupic, ale również z Rudy i Zaborza. Budynek, w którym nauczano był identyczny z domem organisty. Ksiądz Wroblitius w 1748 roku opisał go jako „mizerny domeczek szkolny”.85 Także w sprawozdaniu wizytacyjnym z 1784 roku został on nazwany „nędznym domem”.86 Jeszcze w 1802 roku stary budynek szkolny używany był jednocześnie jako pokój mieszkalny i pomieszczenie do nauczania. Był on zaniedbany do tego stopnia, że prac renowacyjnych nie dało się już przeprowadzić i budynek groził zawaleniem. Jednak mimo tego wszystkiego służył on mieszkańcom Biskupic przez długi okres, bo aż do roku 1804, kiedy to wybudowano nową szkołę.87 Mieścił się w niej pokój lekcyjny dla dzieci, pokoik dla nauczyciela, pokój mieszkalny oraz dwa małe pomieszczenia gospodarcze. Budynek ten chwalony był w sprawozdaniu wizytacyjnym z 1815 roku.88 Uczyło się w nim 196 dzieci, w tym: 79 z Biskupic, 67 z Rudy i 50 z Zaborza.89 Jednak w 1824 roku wraz ze wzrostem liczby dzieci zaczęto myśleć o jego rozbudowie, lub postawieniu nowego budynku. Wizytujący w tym roku biskupicką szkołę inspektor szkolny zauważył, że dużo dzieci nie umie pisać i czytać oraz, że brakuje krzeseł i ławek.90 Nacisk władz rejencji opolskiej spowodował wybudowanie w 1825 roku nowej szkoły. Miała ona dwie sale lekcyjne oraz pokoje mieszkalne dla nauczyciela i jego pomocnika. W 1829 roku uczęszczało do niej 176 dzieci.91 Niedługo potem okazało się, że nowa szkoła również nie jest w stanie pomieścić wzrastającej liczby uczniów. W tym to bowiem czasie za sprawą przemysłu, następował gwałtowny rozwój Rudy. Liczba uczniów wzrosła tam trzykrotnie. Z tego też powodu, rząd w Opolu wydał nakaz budowy nowej szkoły w Rudzie, która została oddana do użytku w 1843 roku.92

W drugiej połowie XIX wieku, w wyniku rozwoju przemysłu, liczba mieszkańców zaczęła stale rosnąć. W 1860 roku do szkoły w Biskupicach uczęszczało 370 dzieci z Biskupic i Zaborza.93 Budynek szkolny znowu miał kłopoty z pomieszczeniem tak dużej liczby uczniów. Tak duża liczba dzieci uczyła się w dwóch salach, a uczona była tylko przez dwóch nauczycieli. Sytuacja poprawiła się na krótko, kiedy w 1862 roku gmina Zaborze wybudowała swoją szkołę, ale już w 1866 roku liczba uczniów wynosiła 288 dzieci.94 Nie pomogło też wybudowanie przez hrabiego von Ballestrem w 1867 roku, prowadzonej przez siostry zakonne, szkoły dla dziewcząt, ponieważ już w 1869 roku liczba biskupickich dzieci uczęszczających do starej szkoły wzrosła do trzystu siedmiu.95 W wyniku tej sytuacji postanowiono wybudować nową szkołę, którą usytuowano obok kościoła, na miejscu dzisiejszego ratusza. Oddano ją do użytku w 1872 roku.96 Znajdowały się w niej cztery klasy i trzy pomieszczenia dla nauczycieli. W 1874 roku dobudowano jeszcze jedno pomieszczenie lekcyjne. Zaczęto także budować nową szkołę dla dziewcząt. Została ona oddana do użytku w 1876 roku. Znajdowały się w niej cztery klasy i pomieszczenie dla nauczycieli.97 Budynek ten znajdował się na dzisiejszej ulicy Chrobrego, blisko skrzyżowania z dzisiejszą ulicą Kossaka. Mimo wybudowania nowych budynków szkolnych, szkoły były i tak przepełnione. Brakowało również nauczycieli. W 1876 roku liczba wszystkich uczniów w Biskupicach wynosiła 700 uczniów.98 Dalszy wzrost liczby mieszkańców doprowadził do rozbudowy szkoły dla chłopców. W 1884 roku rozbudowano ją do dwunastu klas. Liczba uczniów w Biskupicach wzrosła wtedy do tysiąca uczniów.99 Nie zniknął jednak problem z brakiem nauczycieli. Na 130 uczniów wypadał 1 nauczyciel.100 Kiedy w 1900 roku został rozbudowany Borsigwerk, przystąpiono do budowy nowej szkoły przy obecnej ulicy Bytomskiej. Szkoła ta (obecna Szkoła Podstawowa nr 22) została otwarta w 1904 roku.101 Sześć lat później przystąpiono do budowy w Biskupicach jeszcze jednej szkoły powszechnej. Wybudowano ją w pobliżu kościoła, gdzie spełnia ona swoje przeznaczenie do dzisiaj, jako Szkoła Podstawowa nr 21. Kiedy oddawano ją w 1912 roku do użytku była ona jedną z najpiękniejszych i najnowocześniejszych w okolicy.102

Dynamiczny rozwój przemysłu, który zapoczątkował w połowie XIX wieku w Biskupicach Albert Borsig, spowodował ściągnięcie do Biskupic wykwalifikowanych pracowników pochodzenia niemieckiego, którzy przybyli tu razem ze swoimi rodzinami. Wielu z nich było wyznania protestanckiego i nie wszyscy chcieli puszczać swe dzieci do katolickich szkół. Na prośbę swych protestanckich robotników zarząd zakładów Borsiga zezwolił na utworzenie na Borsigwerku protestanckiej szkoły. 3 stycznia 1869 roku, w udostępnionym pomieszczeniu domu noclegowego, rozpoczęły się pierwsze lekcje.103 Nauczycielem był Karol Schulz, który uczył 46 dzieci.104 Stale rozwijające się zakłady Borsiga ściągały z głębi Niemiec do pracy w Biskupicach coraz więcej rodzin wyznania ewangelickiego. Albert Borsig, który zawsze starał się dbać o swoich pracowników, wybudował dla nich za własne pieniądze kaplicę ewangelicką i szkołę. Otwarcie szkoły nastąpiło 23 października 1870 roku.105 Do szkoły tej oprócz biskupickich dzieci, chodziły także ewangelickie dzieci z pobliskich miejscowości. W 1896 roku szkołę tą rozszerzono o dwa pomieszczenia lekcyjne i dwa pomieszczenia dla nauczycieli.106 Kiedy w wyniku rozbudowy Borsigwerku w 1900 roku wzrosła liczba uczniów wyznania katolickiego i pojawiły się problemy z ich umieszczeniem w katolickich szkołach, zwrócono się do szkoły ewangelickiej o ich przyjęcie. Ta odmówiła, ale cztery lata później koncern Borsiga wybudował na Borsigwerku także szkołę katolicką.107 W 1903 roku zakłady Borsiga zwolniły ewangelickie dzieci z wszelkich opłat, a tym samym wzięły utrzymanie szkoły na siebie.108

Do momentu zagarnięcia Śląska przez Prusy językiem, którego nauczano w biskupickiej szkole był język polski, chociaż Biskupice wchodziły formalnie w skład państwa austriackiego. Kiedy Śląsk przejęły Prusy, Fryderyk II chcąc wzmocnić na nowych ziemiach żywioł niemiecki wprowadził w latach 1763 – 1765 reformy szkolne. Jednym z punktów tych reform było wprowadzenie obowiązku szkolnego oraz wprowadzenia do szkół obowiązkowej nauki języka niemieckiego. Rezultat tej reformy nie odpowiadał jednak włożonemu w nią wysiłkowi. Sytuacja ta nie zmieniała się przez dziesięciolecia. Według urzędowego protokołu rewizyjnego z 1815 roku tylko jedne dziecko ze szkoły w Biskupicach potrafiło czytać i pisać w języku niemieckim. W następnych trzech latach sytuacja według protokołu rewizyjnego przedstawiała się następująco.109

Tabela nr 1: Stan nauczania j. polskiego i niemieckiego w szkole parafialnej w Biskupicach w latach 1818 – 1840

Rok

Dzieci piszące i czytające po niemiecku

Dzieci piszące i czytające po polsku

dobrze

średnio

słabo

dobrze

średnio

słabo

1818

4

3

6

19

1819

2

4

24

82

1820

0

6

40

33

1825

16

13

3

56

30

15

1827

8

5

6

24

13

15

1829

30

38

20

22

1831

13

42

44

53

46

1833

3

20

45

19

31

14

1835

18

47

23

43

1837

9

31

72

21

42

80

1839

5

23

30

43

4

1840

25

34

Źródło: Akta protokołów wizytacyjnych w rejencji opolskiej zamieszczone w J. Knossalla, Die kirchen und schulgemeinde Biskupitz, W: Mitteilungen des Beuthener Geschichts und Museumverenis, R.1925, s. 113

Dopiero w 1900 roku stan dzieci mówiących dobrze i czytających w języku niemieckim przekroczył stan dzieci mówiących i czytających w języku polskim.110 Według spisu inwentarza z 1832 roku znajdowało się w szkole 31 polskich czytanek, 89 polskich katechizmów, 11 polskich ewangelii i 46 polskich historii biblijnych.111 Wyżej wymienione dane mogą świadczyć zarówno jako walka o język polski jak i również ze słabego zaangażowania się władz pruskich w proces nauczania w biskupickiej szkole. Możliwe również było słabe umotywowanie finansowe samego nauczyciela. Utrzymanie nauczyciela w Biskupicach było zapewnione, gdy jego funkcja łączyła się z posadą organisty. O jego zarobki troszczył się wtedy Kościół. Oprócz dochodów w gotowce nauczyciel miał zapewnione mieszkanie (bez obowiązku jego utrzymywania), ogród, prawo do drewna z lasów pańskich, pięć korców zboża oraz od każdego chłopa jeden bochenek chleba w ciągu roku.112 Wartość miesięczną tych dochodów można było oszacować na 40 – 50 talarów rocznie. Od czasów reformy szkolnej Fryderyka II, sytuacja finansowa nauczyciela przedstawiała się trochę lepiej, chociaż niewygodna dla niego forma zapłaty została zachowana. Przykład z 1802 roku pokazuje jak bardzo zarobki nauczyciela były uzależnione od dobrej woli mieszkańców.113 Jeżeli odmawiali oni płatności nauczyciel był wobec nich bezsilny. Mógł on co prawda wystąpić na drogę sadowa, ale jakie miał on szansę na wygranie procesu z właścicielem ziemskim. Takie niedogodności w pracy nauczyciela w znacznym stopniu wpływały na jego motywację co do efektywniejszej pracy z dziećmi. Brak znaczących wyników w nauce języka niemieckiego na Śląsku, skłonił rząd do uregulowania płacy nauczyciela. Usługi w naturze miały być przeliczane na gotówkę. Jak już wspomniałem wyżej do biskupickiej szkoły uczęszczały dzieci z Biskupic, Rudy i Zaborza. Myliłby się jednak ten, który uważałby, że szkoła w takich warunkach powinna być przepełniona. W 1812 roku nawet w dni egzaminacyjne nie pojawiło się w szkole żadne dziecko z Zaborza i Rudy.114 Powodem tego stanu rzeczy była niechęć rodziców do puszczania dzieci do szkoły z miejscowości zamiejscowych. Dzieci z Zaborza nie chodziły do szkoły w dni kiedy padał deszcz, ponieważ podnosił się podobno poziom rzeki Bytomki i droga stwarzała wtedy niebezpieczeństwo dla dzieci. W następnych latach było już trochę lepiej, chociaż liczba dzieci niechodzących do szkoły wynosiła w 1828 roku około 120 osób.115 Trzeba więc rozgraniczyć dzieci objęte obowiązkiem szkolnym, a dzieci naprawdę uczęszczające do szkoły. Chcąc temu zaradzić w 1839 roku miejscowe władze zaczęły energicznie nalegać na wybudowanie nowej szkoły w Rudzie.116 Jednak ze względu na biedę i niechęć mieszkańców, budowa szkoły przesunęła się o cztery lata. Od tej pory minął czas systemu szkół parfialnych, a ich miejsce zajął system: każda gmina równa się szkoła.

Rozwój przemysłu

Przejście Śląska pod panowanie pruskie zapoczątkowało dla tego regionu nową kartę w historii. Państwo pruskie było krajem rolniczym i pilnie potrzebowało bazy surowcowej. Do tego celu doskonale nadawał się Śląsk. Dlatego już kilkanaście lat po I wojnie o Śląsk zaczął rozwijać się przemysł. Prawdziwy rozkwit zaczął się jednak w wieku XIX. Rozkwit ten objął także Biskupice. Chociaż właścicielem Biskupic był hrabia von Ballestrem, zmianę oblicza na wioskę przemysłową, zawdzięczają Biskupice rodzinie Borsigów. Hrabiowie von Ballestrem inwestowali bowiem w innych swoich posiadłościach. Głównie w pobliskiej Rudzie. Dlatego nie będziemy zajmować się tutaj ich wkładem w rozwój biskupickiego przemysłu, bowiem ich inwestycje ledwo tylko ocierały się o granicę Biskupic. Gdy w drugiej połowie XIX wieku August Borsig dokonał zakupu parceli w Biskupicach, nikt ze współczesnych niezdawał sobie sprawy, jakie ta decyzja przyniesie zmiany w historii tej miejscowości oraz w życiu jej mieszkańców. Ze spokojnej i niedużej wioski powstał w relatywnie krótkim czasie duży ośrodek przemysłowy. Karol Fryderyk August Borsig urodził się 23 czerwca 1804 roku we Wrocławiu w rodzinie zwykłego stolarza.117 Zafascynowanego techniką i maszynami chłopca, rodzice wysłali do Królewskiej Szkoły Budownictwa Artystycznego i Rzemiosła, którą ukończył w 1823 roku. Przez dwa następne lata uczęszczał do Królewskiego Instytutu Rzemiosła. Następnie podjął pracę w zakładach metalurgicznych F.A. Engela, gdzie szybko awansował do rangi kierownika zakładu.118 W roku 1837, za sumę 10 tysięcy talarów, otworzył swój pierwszy zakład noszący nazwę „Odlewnia, żelaza i fabryka maszyn A. Borsig.”119 Produkowano tam szyny kolejowe, odlewy z, żelaza i, żeliwa, poręcze, balustrady, kraty, figury, żeliwne, a także przyrządy do pisania i ramy do luster. Z czasem, kiedy załoga nabrała już pewnego doświadczenia, zaczęto produkować pompy i maszyny parowe. Przełomowym momentem w dziejach zakładu było podjęcie się montażu lokomotyw. Miało to szczególne znaczenie dla gospodarki niemieckiej, ponieważ do tej pory wszystkie parowozy były importowane.120 Pierwsza lokomotywa opuściła bramy zakładu 24 czerwca 1841 roku. Od tego momentu nastąpił szybki rozwój przedsiębiorstwa. Jednak poważną przeszkodą był brak własnej bazy energetycznej i surowcowej. Uzależniało to zdolności wytwórcze zakładu, a także podnosiło cenę wyrobów. Miało to tym większe znaczenie, że największy konkurent w dostawach dla kolei, Alfred Krupp, posiadał własne kopalnie węgla i stalownie, co powodowało, że produkował więcej i taniej. Aby temu zaradzić August Borsig podjął decyzję o przystąpieniu do samodzielnego wydobywania węgla i wytapiania stali. Zaczął od znalezienia miejsca, gdzie mógłby realizować swoje zamierzenia. Swoją uwagę skierował na Górny Śląsk i po zapoznaniu się z miejscowymi warunkami postanowił podjąć inwestycję na terenie wsi Biskupice. Decyzja o podjęciu budowy zakładu w Biskupicach miała przesłanki pragmatyczne. Na miejscu znajdowały się bogate złoża węgla kamiennego, który potrzebny był do produkcji hutniczej i wytwarzania energii. Natomiast pobliskie miejscowości bogate były w złoża rudy, żelaza. W sąsiednim Zabrzu istniała linia kolejowa, umożliwiająca tani i szybki transport produktów i surowców do Berlina, gdzie znajdowały się główne zakłady firmy. Ponadto miejscowa ludność mogła być tanią siłą roboczą, co powodowało obniżenie kosztów produkcji.

August Borsig rozpoczął działalność od zakupienia w 1854 roku młyna wodnego oraz działki o powierzchni 14 hektarów. Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami prawa górniczego, stał się on jednocześnie właścicielem 50% udziałów pola górniczego Johann August.121 Kolejnym jego posunięciem było zawarcie umowy dotyczącej dzierżawy na okres piędziesięcu lat pól górniczych Gute Hedwig, Bertha – Wunsch i Hedwigs – Wunsch. W imieniu właściciela hrabiego Karola Wolfganga von Ballestrema, umowę podpisał jego administrator Antoni Klausa.122 W sąsiedztwie wydzierżawionych pól Borsig zakupił w 1854 i 1857 roku obszar o łącznej powierzchni 22 ha, który w przyszłości miał być przeznaczony pod budowę zakładu hutniczego. August Borsig niedoczekał jednak rozpoczęcia budowy. Zmarł w Berlinie na udar mózgu 7 lipca 1854 roku, wkrótce po uroczystościach związanych z wyprodukowaniem pięćsetnej lokomotywy. Gratulacje z tej okazji składał mu król Fryderyk Wilhelm IV, który przyznał mu tytuł królewskiego tajnego radcy handlowego.123 Przedsiębiorstwo odziedziczył jego syn, wówczas dwudziestopięcioletni, Albert Borsig. Urodził się on 7 marca 1829 roku w Berlinie. Od najmłodszych lat był on przygotowywany do objęcia schedy po ojcu. W 1848 roku ukończył gimnazjum im. Króla Fryderyka w Berlinie, odbywając jednocześnie praktykę w różnych działach zakładu ojca.124 Po złożeniu egzaminu dojrzałości studiował w Królewskim Instytucie Rzemiosła. Jego pierwszą decyzją po objęciu kierownictwa firmy było postanowienie kontynuowania prac rozpoczętych przez Augusta Borsiga. 1 stycznia 1855 roku, ponownie podpisano umowy dzierżawne na pola górnicze. Rok później zostały one skonsolidowane i przystąpiono do budowy kopalni węgla kamiennego Berthawunsch, która w 1864 roku przybrała nazwę Hedwigswunsch.125 W grudniu 1862 roku wyciągnięto na powierzchnię pierwszy wózek węgla. Kopalnia z roku na rok zaczęła wydobywać coraz więcej węgla. Do końca roku 1862 roku wydobyto 1400 ton, rok później już 22 tysiące ton węgla, a w roku 1867 wydobycie przekroczyło 116 tysięcy ton.126 Uruchomienie kopalni, stanowiącej bazę energetyczną i paliwową dla koncernu Borsiga, zakończyło pierwszy etap budowy przedsiębiorstwa w Biskupicach.

Kolejnym krokiem Alberta Borsiga było przystąpienie do budowy huty, żelaza. Decyzja ta została podjęta na podstawie analizy ekonomicznej lat sześćdziesiątych dziewiętnastego stulecia. Dynamicznie rozwijała się sieć kolejowa, przemysł rolno – spożywczy, lekki i maszynowy. Armia zamawiała nowe rodzaje uzbrojenia. Wszędzie tam potrzebne były produkty z, żelaza. Wszystko to miało wielki wpływ na rosnącą opłacalność produkcji hutniczej. Budowę huty w Biskupicach zaczęto w połowie 1863 roku od wykonania fundamentów pod dwa wielkie piece, które ukończono w sierpniu 1864 roku.127 Obok wielkich pieców wybudowano budynek odlewni. Aby zapewnić dostawy rudy, żelaza, Borsig wydzierżawił szereg działek w rejonie Rudy, Mikulczyc, Stolarzowic i Bytomia. Z działek tych wydobywano surowce do 1914 roku., żeby ułatwić transport gotowych wyrobów, zakłady Borsiga wniosły w latach 1855 – 56 znaczne udziały finansowe do budowy szosy Ruda Kuźnicka – Biskupice – Zabrze. Dzięki temu huta i kopalnia połączyły się z siecią górnośląskich szos. Wiosną 1864 roku zaczęto budować własną gazownię, mającą produkować gaz świetlny. Została ona oddana do użytku w maju następnego roku, a produkowany gaz wykorzystywano do oświetlenia huty, kopalni, biur, domów mieszkalnych i biskupickiego ratusza.128 Kolejnym etapem w rozwoju przedsiębiorstwa było rozpoczęcie w drugiej połowie 1866 roku budowy pudlingarni, walcowni i kuźni. Celem tego przedsięwzięcia było zwiększenie asortymentu wyrobów o elementy kute i walcowane, przeznaczone do budowy maszyn i urządzeń oraz konstrukcji stosowanych w budownictwie. Prace przy pudligarni zakończono 26 października 1868 roku, a rozruch walcowni nastąpił 17 grudnia.129 W skład urządzeń walcowniczych wchodziła największa na owe czasy walcarka w całym hutnictwie niemieckim.130 Oprócz tego Albert Borsig zakupił w 1867 roku 92 kuksy pola górniczego Ludwigsgluck. Natychmiast przystąpiono tam do budowy kopalni. Budowa trwała do 1879 roku.131 Zapotrzebowanie na wyroby biskupickiej huty okazało się tak duże, że w czerwcu 1869 roku rozpoczęto budowę dwóch nowych wielkich pieców. Wykorzystując zyski przynoszone przez kopalnie i hutę, Albert Borsig postanowił dalej rozbudowywać biskupickie zakłady. W 1875 i 1877 roku zakupiono nowe kuksy pola górniczego Johann August. W ten sposób 101 kuksów pola stało się własnością zakładów Borsiga, a resztę udziałów wykupiła spółka „Donnersmarckhutte A. G.” Z tego pola korzystała kopalnia Hedwigswunsch, która uległa w tym czasie dalszej rozbudowie. Najwłaściwszą inwestycję przeprowadzono jednak w biskupickiej hucie. Miała ona istotne znaczenie dla całego hutnictwa górnośląskiego, bowiem związana była z produkcją wysokogatunkowej stali. Pod tym względem huty górnośląskie były technicznie opóźnione w stosunku do swych odpowiedniczek w Westfalii i Nadrenii. Spowodowane to było tym, że tutejsza surówka zawierała zbyt duże ilości fosforu, co wykluczało ją z procesu wytapiania stali.132 Problem ten rozwiązano w 1872 roku, budując w biskupickiej hucie dwa piece martenowskie. Zaletą tych pieców było to, że można było wytapiać stal z różnych materiałów wsadowych. Były to pierwsze tego typu urządzenia na Górnym Śląsku. Uruchomienie walcowni przetwarzającej stal martenowską było ostatnią inwestycją Alberta Borsiga. Umarł 10 kwietnia 1878 roku. Dzięki jego przedsiębiorczości powstał potężny jak na owe czasy koncern górniczo – hutniczy, składający się z dwóch kopalni węgla kamiennego, kopalni rudy, żelaza oraz nowoczesnej pełno profilowej huty, żelaza i stali produkujących szeroką gamę wyrobów hutniczych, sprzedawanych na terenie całych Niemiec.133

Po przedwczesnej śmierci Alberta Borsiga znajdujące się w pełnym rozkwicie przedsiębiorstwo odziedziczyli jego trzej synowie – Arnold, Ernest i Konrad. Ponieważ w chwili śmierci ojca nie byli oni jeszcze pełnoletni, kierownictwo koncernu przeszło w ręce kuratorów, którzy zarządzali nim do 1894 roku. Jako kuratorów wyznaczył Albert Borsig w testamencie swego bliskiego współpracownika von Braetscha i prawnika Riema.134 Podczas ich szesnastoletniego zarządzania firmą dochodziło do częstych sporów między nimi a wdową po przedsiębiorcy, co powodowało paraliż decyzyjny firmy. Broniąc się przed zalewem taniej stali z importu, parlament Rzeszy wprowadził z dniem 1 lipca 1879 roku opłaty na importowane wyroby hutnicze. Doprowadziło to do wzrostu zapotrzebowania na wyroby hutnicze wewnątrz Rzeszy. Wzrost koniunktury gospodarczej wpłynął na podjęcie w Biskupicach kilku inwestycji. Huta wzbogaciła się o trzy piece martenowskie, a odlewnia, walcownia, i kuźnia zostały rozbudowane. Ostatni zakład biskupickiego koncernu Borsiga powstał w 1884 roku. Wtedy to została uruchomiona dzisiejsza koksownia Jadwiga.135 Została zbudowana w sąsiedztwie kopalni Hedwigswunsch, która dostarczała jej węgiel. Jej zadaniem było dostarczanie koksu do pobliskiej huty.

W kwietniu 1894 roku synowie Alberta Borsiga przejęli z rąk kuratorów zarząd nad przedsiębiorstwem.136 Biskupickie zakłady górniczo – hutnicze przypadły najstarszemu z nich – Arnoldowi. Był on do tej odpowiedzialnej pracy wszechstronnie przygotowany. Urodził się on 28 lipca 1867 roku. Po skończeniu gimnazjum im. Cesarzowej Augusty w Charlottenburgu, pracował przez kilka lat jako górnik na terenie Zagłębia Ruhry i Saary, gdzie zapoznał się z najnowszymi i najbardziej wydajnymi metodami stosowanymi w górnictwie. W 1886 roku podjął studia na uniwersytecie bońskim, z którego przeniósł się do Królewskiej Akademii Górniczej w Berlinie. Po jej ukończeniu podjął w 1890 roku pracę jako sztygar w chorzowskiej kopalni „Król”, a następnie uzupełnił swoje wykształcenie w Akademii Górniczej we Freiburgu.137 Tak przygotowany do pracy, z wielką energią poświęcił się rozbudowie swoich biskupickich zakładów, zaniedbanych podczas trwania działalności kuratorów. Niewiele jednak dane mu było zrobić. Zginął podczas wybuchu w kopalni Hedwigswunsch, 1 kwietnia 1897 roku.138 Po jego bezpotomnej śmierci udziały w przedsiębiorstwie odziedziczyli jego dwaj młodsi bracia, Ernest i Konrad. Przebywali oni stale w Berlinie, a zakładami w Biskupicach zarządzali poprzez wyznaczonych dyrektorów generalnych. Po zakończeniu modernizacji swych zakładów w Berlinie, zaczęli przeprowadzać taką samą operację w Biskupicach. Katastrofa w której zginął Arnold Borsig przyniosła wielomilionowe straty, co niekorzystnie wpłynęło na kondycję finansową koncernu. Dalsze straty wywołał także w 1899 roku pożar w kopalni Ludwigsgluck.139


Kopalnia Ludwigsgluck

W jego wyniku zamknięto kopalnię na dwa lata Dalsze odkładanie działań inwestycyjnych mogło doprowadzić do wstrzymania wydobycia węgla. Utrata własnej bazy paliwowo – surowcowej mogła w warunkach ostrej konkurencji doprowadzić do bankructwa całego przedsiębiorstwa. Inwestycje rozpoczęto od przebudowy kopalni Hedwigswunsch. W pierwszym etapie zmodernizowano i pogłębiono istniejące szyby. stare drewniane wieże wyciągowe wymieniono na stalowe, szyby poszerzono i obmurowano, co zwiększyło bezpieczeństwo pracujących tam ludzi. Wybudowano też nowoczesną sortownię i zamontowano silniejsze pompy. Pod ziemią zamontowano przewóz linowy napędzany maszyną parową. Do użytku oddano również nową łaźnię, maszynownię oraz kotłownię. W 1902 roku w kopalni Hedwigswunsch zastosowano po raz pierwszy w tej części górnośląskiego zagłębia podsadzkę płynną. Pozwoliło to zmniejszyć ilość stosowanego do podpierania stropów drewna, co w dużej mierze zlikwidowało zagrożenie pożarowe. Dzięki płynnej podsadzce można było wybierać węgiel pod terenami zabudowanymi, co znacznie zwiększyło wydobycie. W celu dowozu piasku stosowanego do podsadzki, koncern Borsiga wraz z koncernem hrabiego Ballestrema wybudowały w latach 1903 – 13, dwudziestoczterokilometrową linię kolejową łączącą kopalnie z piaskownią w Pyskowicach.140 W 1910 roku zastąpiono w biskupickiej kopalni podziemny transport konny na elektryczny. Modernizacja nie ominęła także koksowni i hurty. W latach 1897 – 1913 unowocześniono i rozbudowano baterie, w których wytwarzany był koks, a także zainstalowano urządzenia do odzyskiwania z gazu koksowniczego smoły, amoniaku, i naftalenu co znacznie podniosło dochody koksowni. W tym samym okresie zbudowano w zakładzie hutniczym dwa wielkie piece o pojemności 330 metrów sześciennych każdy, a także cztery nowe piece martenowskie i nowe walcownie.141 W 1914 roku kombinat Borsiga w Biskupicach zatrudniał 7500 pracowników. Roczna produkcja wynosiła 1216,9 tys. t. węgla kamiennego, 200 tys. t. koksu, 80 tys. t. surówki, 80 tys. t. stali, 26 tys. t. żelaza sztabowego, 16 tys. t. blachy, 4,5 tys. t. wyrobów kutych, i 2,9 tys. t. odlewów. Stanowiło to 3,62% wydobycia całego górnośląskiego węgla oraz 5,3% produkcji hutniczej.142 Za swą działalność Ernest i Konrad otrzymali w 1909 roku z rąk cesarza Wilhelma II godność szlachecką.

1 M. Lis, Górny Śląsk..., s. 74

2 K. Popiołek, Historia..., s. 122

3  M. Lis, Górny Śląsk... s. 78

4 K. Popiołek, Historia..., s. 131

5Tamże, s. 154

6 A. Widera, Parafia..., s. 33

7 K. Popiołek, Historia..., s. 155

8 A. Widera, Parafia..., s. 34

9 K. Popiołek, Historia..., s. 156

10 Tamże, s. 156

11 P. Dubiel, Dzieje..., s. 20

12 Tamże, s. 21

13 A. Cygan, Biskupitz – Borsigwerk ..., s. 7

14 M. Lis, Górny Śląsk..., s.

15 K. Popiołek, Historia..., s. 187

16 Tamże, s. 188

17 Tamże, s. 189

18 Tamże, s. 189

19 Tamże, s. 195

20 Tamże, s. 192

21 Tamże, s. 198

22 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 24

23 F. Ziemmermann, Beitrage zur Beschreibung von Schliesen, Brzeg 1783, Bd. 2, s. 230

24 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 13

25 Tamże, s. 14

26 A. Cygan, Biskupitz – Borsigwerk ..., s. 7

27 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 47

28 A. Cygan, Biskupitz – Borsigwerk ..., s. 7

29 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 14

30 A. Frużyński, Dzieje biskupickiego koncernu Borsigów 1854 – 1945, Zabrze 1995, s. 27

31 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 55

32 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 16

33 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 57

34 P. Dubiel, Dzieje..., s. 22

35 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 17

36 Dubiel, Dzieje..., s. 22

37 A. Widera, Parafia..., s. 133

38 Bytom. Zarys rozwoju miasta, Warszawa – Kraków 1979, s. 311

39 Słownik geograficzny..., s. 238

40 A. Frużyński, A. Poloczek, B. Szczech, Biskupice wczoraj..., s. 11 – 12

41 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 18

42 A. Cygan, Biskupitz – Borsigwerk ..., s. 10

43 G. Blasczyk, Ortschronik ..., 19

44 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 19

45 B. Szczech, Biskupice zarys..., s 11

46 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 39

47 A. Widera, Parafia..., s. 145

48 B. Szczech, Biskupice zarys..., s. 8 – 9

49 A. Kowalczyk, Ballestremowie na Górnym Śląsku, Ruda Śląska 1993, s. 15

50 Tamże, s. 17

51 Tamże, 18

52 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 43

53 Tamże, s. 43

54 Kowalczyk, Ballestremowie... s. 20

55 A. Widera, Parafia..., s.129

56 Tamże, s. 131

57 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 46

58 Tamże, s. 51

59 J. Knossalla, Die kirchen..., s. 109

60 Hindenburg O/S. Stadt der Gruben und Hutten, Essen 1979, s. 295

61 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 9 – 10

62 J. Knossalla, Die kirchen..., s. 105

63 Hindenburg..., s. 296

64 J. Knossalla, Die kirchen..., s. 105

65 Tamże, 109

66 A. Cygan, Biskupitz – Borsigwerk ..., s. 6

67 J. Knossalla, Die kirchen..., s. 109

68 Tamże, s. 109

69 Tamże, s. 109 –110

70 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 13

71 J. Knossalla, Die kirchen..., s. 110

72 Tamże, s. 110

73 Tamże, s. 106

74 A. Widera, Parafia..., s. 99

75 J. Knossalla, Die kirchen..., s. 111

76 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 99

77 B. Szczech, Biskupice zarys..., s. Tamże, s. 10

78 H. Solger, Der kreis Beuthen in Oberschliesen mit besonderen Berucksichtigung der durch Bergbau u. Hutten Betrib in ihm hervorgerufenem Eigenthumlichen Arbeiter und Gemeinde Verhaltnisse, Breslau 1860, s. 315

79 Hindenburg..., s. 334

80 J. Knossalla, Die kirchen..., s. 111

81 S. Kieniewicz, Historia Polski 1795 – 1918, Warszawa 1998, s. 297

82 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 103

83 A. Cygan, Biskupitz – Borsigwerk ..., s. 13

84 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 18

85 J. Knossalla, Die kirchen..., s. 112

86 Tamże, s. 112

87 Tamże, s. 113

88 Tamże, s. 114

89 Hindenburg..., s. 332

90 Tamże, s. 332

91 Tamże, s. 333

92 A. Widera, Parafia..., s. 134

93 Hindenburg..., s. 334

94 Tamże, s. 334

95 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 18

96 A. Cygan, Biskupitz – Borsigwerk ..., s. 8

97 Tamże, s. 8

98 Hindenburg..., s. 334

99 Tamże, s. 335

100 Tamże, s. 335

101 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 106

102 Tamże, s. 107

103 B. Szczech, Ilustrowana..., s. 18

104 Tamże, s. 18

105 Hindenburg..., s. 341

106 A. Cygan, Biskupitz – Borsigwerk ..., s. 8

107 Hindenburg..., s. 342

108 Tamże, s. 342

109 J. Knossalla, Die kirchen..., s. 113

110 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 107

111 J. Knossalla, Die kirchen..., s. 114

112 Tamże, s. 114

113 Tamże, s. 114

114 Tamże, s. 115

115 Tamże, s. 115

116 A. Widera, Parafia..., s. 136

117 A. Frużyński, Dzieje..., s. 9

118 Tamże, s. 10

119 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 47

120 A. Frużyński, Dzieje..., s. 10

121 100 lat kopalni Pstrowski w Zabrzu – Biskupicach, Zabrze 1963, s. 15

122 A. Frużyński, Dzieje..., s.12

123 Tamże, s. 12

124 Tamże, s. 14

125 100 lat kopalni..., s. 17

126 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 48

127 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 49

128 Tamże, s. 51

129 A. Frużyński, Dzieje..., s. 19

130 Tamże, s. 19

131 A. Frużyński, A. Poloczek, B. Szczech, Biskupice wczoraj..., s. 24

132 A. Frużyński, Dzieje..., s. 23

133 Tamże, s. 26

134 Tamże, s. 28

135 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s. 56

136 A. Frużyński, Dzieje..., s. 30

137 Tamże, s. 31

138 A. Cygan, Biskupitz – Borsigwerk..., s. 10

139 A. Frużyński, A. Poloczek, B. Szczech, Biskupice wczoraj..., s. 24

140 G. Blasczyk, Ortschronik ..., s 59

141 A. Frużyński, Dzieje..., s. 35

142 Tamże, s. 36